|
Początek wsi – krzyżacki
dokument lokacyjny.
Zwykle początek dziejów danej wsi lub miasta
datuje się na czas udokumentowany w źródłach pisanych. Pierwszy zapis źródłowy
odnoszący się pośrednio do Wiela pochodzi z 1352 r. W wydanym wówczas przywileju
nadania wsi Górki Wangeriszowi z Cisewia wzmiankowana jest puszcza wielewska
(„Velymschen heyde”) nad Wdą. Wzmianka ta potwierdza starą metrykę wsi, która w
1382 r. otrzymała od Krzyżaków, zaborców Pomorza Gdańskiego po 1308 r., prawo
niemieckie. Niestety, nie mamy żadnych informacji o Wielu i jego mieszkańcach w czasach
panowania książąt gdańsko-pomorskich, którzy byli pierwotnymi właścicielami tej
wsi.
W przywileju nadania spisanym 28 lutego 1382
r. w Tucholi powiedziano wyraźnie, że Wiele dotąd posiadało prawo polskie.
Przywilej został wydany przez brata Henryka
von Bullendorffa, komtura z Tucholi, za radą i zgodą brata Winryka von Kniprode,
wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego. oraz za radą współbraci domu w Tucholi „dla
poprawy naszych dóbr wsi Velym”. Wieś posiadała 55 1 łanów (łan = włóka = ok. 17
ha), a jej granice określono następującymi obiektami: jezioro „Swatkagora”; :Cresne
Zchosna” (Krasna Sosna); „Sterschowagora” (Stryszowa Góra lub Starsza Góra);
kopiec, narożnik przy drodze Piechowskiej: tą drogą do „Rostamcrofan” (kopiec na
rozstajach); przez bagno „Kynbruch” do cechowanego dębu stojącego na górze między
Wielem a Wielką Przytarnią („grosen Prziterne”); następnie granicą Małej
Przytarni, Górek, Karsina i Wysokiej Dąbrowy
„trzymając się jak z dawna było”. W opisanych granicach pleban miał 5 włók, a
sołtys 6. Sołectwo zostało sprzedane dawnemu staroście (przełożonemu) wsi Nikoszowi
(„Nicosch”) i jego potomkom. Pozostałe 35 włók czynszowych należało do
mieszkańców wsi, którzy mieli również prawo użytkowania innych włók, nie objętych
pomiarami, aby lepiej służyli i spłacali czynsz. Sołtys i jego dziedziczni następcy,
do których należała władza we wsi – przede wszystkim sądowa w imieniu
zwierzchności – zobowiązani byli do wiernej służby i przekazywani do zamku w
Tucholi „dwóch groszy od win sądowych”, czyli 2/3 kar sądowych, a trzecią
część zachowywali dla siebie. Przysługiwało też im prawo wolnego korzystania z
pastwiska w borach zamkowych oraz zbierania opału, a także łowienia ryb na potrzeby
własnego stołu „małym zakładem”. Mieszkańcy wsi zobowiązani byli do rocznego
czynszu składanego na Gromniczną (2 lutego) w wysokości 14 skojców pruskiej monety od
każdego łanu, po 1 miarze owsa za prawo chełmińskie oraz tyleż owsa w zamian za
daninę w kurach. Ponadto zobowiązani byli do odrobków: po dwa dni w roku służby przy
polowaniu oraz do skoszenia i zwiezienia do Kosobud siana z 1 morga łąki od każdego
łanu. Podobnie jak wszyscy sołtysi i chłopi innych wsi zobowiązani byli do służb i
szarwarków przy budowie nowych zamków, naprawie lub rozbiórce starych. W dokumencie
wspomniano też o nadaniu wielewianom, sołtysowi i gburom, prawa do korzystania zamkowych
łąk w borach w zamian za pola i łąki, które zostały im odebrane w trakcie mierzenia
pola karsińskiego. Wśród świadków nadania Wielu prawa chełmińskiego wymienieni są
między innymi Hans z Osowa (Jan Ossowski) sędzia ziemski i Nikiel (Mikołaj) z Gliśna
„nasz leśny”.
Zrelacjonowany dokument w opisie granic zawiera nazwy, które dziś wydają
się historykowi niemożliwe do zidentyfikowania (poza jeziorem Swatki i Piechowicką
drogą), co jednakże może udać się samym wielewianom. Dalsze ważne, zawarte w nim
informacje to dane dotyczące podziału ziemi między plebana, sołtysa i gburów oraz ich
powinności – nie obejmujących w tym przypadku proboszcza – na rzecz dworu, który
znajdował się już wówczas w Kosobudach. Rzecz charakterystyczna, że wśród
powinności gburskich najważniejszy był czynsz, a pańszczyzna była prawie symboliczna,
co dawało znaczne możliwości rozwojowi gospodarki chłopskiej.
Zapisy krzyżackie z 1400 r. pozwalają stwierdzić, że pierwotne
powinności wielewian, w tym również czynsz, nie ulegały zasadniczym zmianom.
Dowiadujemy się jednakże nowych rzeczy. Z 13 skojców czynszu łanu 3 skojce stanowiły
dziesięcinę biskupią, przekazywaną przez chłopów na ręce proboszcza. Sołtys
ogółem dawał wówczas do zamku 6 szefli (korcy) owsa. We wsi istniały już dwie
karczmy, z których każda płaciła grzywnę czynszu. Ponadto we wsi mieszkali bartnicy,
którzy oprócz odpowiedniego czynszu musieli przekazywać do zamku także sporą ilość
miodu. Podobną strukturę społeczną mieszkańców wsi i ich powinności poznajemy z
krzyżackiej wielkiej księgi czynszów z 1438 r. Pleban, sołtys, gburzy, karczmarze,
bartnicy tworzyli ówczesną społeczność Wiela, rządzącą się zgodnie z prawem
chełmińskim, które w porównaniu do prawa polskiego dawało większy samorząd wsi,
znaczniejsze uprawnienia sołtysowi oraz określało czynsz jako główną formę
powinności chłopów i innych poddanych na rzecz feudała, którym był dla wielewian
dwór krzyżacki w Kosobudach.
Dane źródłowe z okresu krzyżackiego wykazują, że sytuacja życiowa
mieszkańców Wiela była bardzo ustabilizowana. Dopiero wojna trzynastoletnia 1454-1466
między Polską a Zakonem o ponowne wcielenie Pomorza, zgodnie z wolą jego mieszkańców,
do Korony spowodowała znaczny upadek gospodarki i pogorszenia sytuacji, warunków życia
codziennego tak wielewian, jak i ogółu ludności tej ziemi.
O tej wojnie raczej pogodne wspomnienie Kaszubów znajdujemy dzięki
Derdowskiemu w marszu, hymnie kaszubskim, śpiewanym przez pana Czorlińsciego:
Gdzie
król Kazimierz gnoł Krzyżoka?
Gnoł
go pod Chojnice!
Be go
zgnietłe, jak roboka,
Kaszubscie kłonice.
Wiemy, że w rzeczywistości chojnicka bitwa z
Krzyżakami z początków wojny zakończyła się klęską wojsk króla Kazimierza, a
więc i Kaszubów. Niemniej jednak ich kłonice mogły naprawdę przyczynić się do
późniejszego zwycięstwa.
Wielewianie – poddani
królów polskich.
Pokój toruński z 1466 r. zakończył długie
panowanie Krzyżaków na Pomorzu Gdańskim. Ich państwo zostało podzielone na dwie
części. Przyjęło ono już wcześniej nazwę po wytępionych mieczem plemionach
pruskich. Stąd też część, która wróciła do Korony, otrzymała nazwę Prus
Królewskich, a ziemie pozostałe jako lenno w rękach Zakonu – Prus Krzyżackich ze
stolicą w Królewcu. Prusy Królewskie dzieliły się na trzy województwa: malborskie,
chełmińskie i pomorskie. Te ostatnie objęło tereny po lewej stronie Wisły , a więc
także Wiele. Województwa dzieliły się na starostwa, stanowiące przede wszystkim
formę gospodarowania, administracji dóbr królewskich. Dawne komturstwo w Tucholi stało
się obecnie starostwem tucholskim, w którym wydzielono dwa klucze dóbr: polny i
kosobudzki. Do tego drugiego, obejmującego wsie zaborskie, należało Wiele obok Brus,
Kosobud, Swornegaci, Lubni, Leśna, Karsina,
Lendów, Czyczków, Zalesia, Górek, Prądzonki, Dąbrowy, Czerska i Łęga.
Koniec XV w. to czas odbudowy gospodarki po wojnie trzynastoletniej.
Później nastąpił czas względnego pokoju trwający tu około półtora wieku. Ogólną
tendencją szlachty i starostów było zwiększanie dochodów z ziemi przez mnożenie
powinności i świadczeń. Stan gospodarki i ludności Wiela w okresie, gdy stanowiło ono
część dóbr królewskich, poznajemy z dokumentów lustracyjnych. Lustracje dóbr
króla, zarządzanych lub dzierżawionych przez przedstawicieli szlachty lub magnaterii,
miały przyczynić się do zwiększenia dochodów skarbu koronnego. Komisarze króla i
sejmu lustrujący w 1565 r. interesujące nas dobra stwierdzili, że wieś Wiele
„zasiadła na gruncie piaszczystym”. Miała w sumie włók 45, z których 6 należało
do sołtysa, a 4 do plebana. Aż 15 1 łanów było pustych „które borem zarosły”.
Zaledwie 7 gburów uprawiało 19 1 łanów, czyli przeciętnie do gospodarza należały
ponad 2 1 włóki ziemi. We wsi był także jeden ogrodnik, czyli chłop użytkujący
ogród (małorolny), który odrabiał na folwarku pańszczyznę pieszą. Dwaj karczmarze,
posiadający również ziemię, płacili tylko czynsz. Gburzy zobowiązani byli do czynszu
20 groszy od łanu oraz daniny po ćwiertni (korcu) owsa chełmińskiego. Nie było już
tzw. kurowego. Wszyscy gburzy zobowiązani byli do „roboty wszelakiej” na folwarku w
Kosobudach podobnie jak inne wsie.
„Mają też kloc rolej wymierzany na folwarku, tak na zimę, jako na jarz,
którą zaorywają i zasiewają zbożem folwarcznym, a potem pożynają i sprzątają do
gumna”. Pamiętamy, że kiedyś podobna powinność roboty pańszczyźnianej z własnym
zaprzęgiem (pańszczyzna sprzężajna) odnosiła się do skoszenia łąk i zwózki siana.
Dwór starościński w Kosobudach czerpał też dochód z jeziora. ‘Toni w niem
przewłóczonych 9, łowią się w niem szczuki, kleszcze, czyni nad wyrachowanie
florenów 10. [...] Mają gburzy w tej wsi łowienie dobrowolne w jeziorze okrom płacenia
najmu rybackiego”. Wynika z tego, że byli we wsi także ludzie trudniący się
rybołówstwem na rzecz dworu, opłacani przez gburów. Ponadto lustratorzy odnotowali:
„Puszcza przy tej wsi dąbrowna ku używaniu drew tej wsi i innem przyległym”. Suma
dochodów z Wiela wynosiła wówczas 30 florenów i 12 groszy, na co składało się 26
fl. 15 gr. w gotówce i 19 1 ćwiertni owsa chełmińskiego. Gburzy z sołtysem byli też
zobowiązani do płacenia plebanowi mesznego (zamiast dziesięciny) wynoszącego po 1
ćwiertni żyta i tyleż owsa z łanu oraz po 3 gr. i 6 denarów dziesięciny
archidiakonowi w Kamieniu Krajeńskim.
W pokazanej sytuacji uderza duża ilość łanów pustych. Podobnie było w
niektórych innych wsiach klucza. Być może było to wynikiem zwiększonego ucisku
feudalnego. Wskutek owych „pustek” dochód starostwa z Wiela należał do najniższych
z klucza. W tym czasie dochód z Karsina wynosił
przy 60 włókach ziemi w sumie 157 fl. i 4 gr. Niewielką część tej sumy stanowił
dochód z barci wielewskiej, której starosta (przełożony bartników) mieszkał w Karsinie. Mniej dochodu niż Karsin, a nieco więcej od Wiela dawała wieś Brusy : 47 fl. 17 gr. 6
den. Z sumariusza lustracji z Wiela wzrósł do 149 fl. 11 gr. i 32 1 ćwiertni owsa, co
oznaczało polepszenie gospodarki w tej wsi, prawdopodobnie zagospodarowanie pustek,
podobnie jak w całym kluczu.
Do początków XVII w. notujemy pomyślny rozwój gospodarki na Pomorzu,
bardziej intensywny niż w innych częściach Polski. Został on zakłócony w wyniku
wojen szwedzkich, zwłaszcza potopu z lat 1655-1660. Potop zrujnował także Wiele, co
znajduje odbicie w świadomości współczesnych mieszkańców w postaci legend i
opowieści. W 1664 r. stwierdzono we wsi dwóch sołtysów. Z przedwojennych 5 gburów
ostał się tylko jeden, który uprawiał 3 włóki płacąc czynszu 3 fl. 18 gr.
Pozostałe włóki gburskie były bez użytkowników z wyjątkiem jednej, którą
specjalnym przywilejem królowej Marii Ludwiki otrzymał Jakub Rybicki (zapewne rybak),
płacący 1 fl. czynszu, wolny od innych ciężarów gburskich i sołeckich. Sołtysi
płacili bowiem dodatkowo 6 fl. 15 gr. z tytułu powinności zwanych lisowe,
żołędziowe, łączne i jazowe. We wsi uchowali się pomimo wojny karczmarze, którzy
płacili 3 fl. 10 gr. Był też szewc i 3 krawców, którzy płacili od rzemiosła 6 fl.
Jeden z karczmarzy, Jan Prusk, pokazał lustratorom przywilej wydany w 1612 r. przez
starostę Samuela Żalińskiego. Kościół otrzymywał od gburów meszne, zwane teraz
tacą, po 1 ćwiertni owsa i żyta z włóki. Ówczesny pleban, będący dziekanem
mirachowskim, użytkował dodatkowo 1/5 włókę dzięki przywilejowi starosty ks.
Radziwiłła, zatwierdzonemu przez króla. Z przytoczonych danych wynika, że wojnę
najdotkliwiej odczuły gospodarstwa chłopskie rabowane przez swoich i obcych. Mniejsze, a
może żadne, straty ponieśli karczmarze, a także rzemieślnicy, choć ich sytuacja
była niewątpliwie gorsza. Rzemieślnicy stanowili nową i stosunkowo liczną kategorię
mieszkańców Wiela.
Z XVIII – wiecznych lustracji i inwentarzy, zawierających bogactwo
szczegółowych informacji o gospodarce i mieszkańcach Wiela, wysnuć można wniosek, że
mimo kryzysów spowodowanych wojnami (wojna północna 1700-1721) rozwój
gospodarczo-społeczny Wiela, podobnie jak całego Pomorza był pomyślny. Po raz pierwszy
poznajemy nazwiska wszystkich mieszkańców wsi. W połowie lat trzydziestych XVIII w.
sołtysami Wiela byli Paweł Werochowski i Jan Derda, użytkowujący po 2 włóki. Nową
kategorią mieszkańców byli lemani (gospodarze wolni od pańszczyzny): Adam Narloch i
Tomasz Libera (po 2 łóki) oraz syn ostatniego, Jan (1 włóka).
Jan Miloch, kowal, uprawiał też 1 włókę. Pięciu karczmarzy: Marcin
Usarek, Maciej Kaszuba, Jerzy Libera, Piotr Derda, Jan Śledź – użytkowało po 1
włóce, a szósty, karczmarz dąbrowski Jakub Duraj, bliżej nie określoną „rolę”.
Wymienieni gospodarze i sołtysi oprócz czynszu płacili za tzw. drogę gdańską oraz
kądzielne. Ponadto gburzy: Kazimierz Jeż, Krzysztof Mazur, Wawrzyniec Kozioł, Jakub
Lewandowski, Józef Jeż, Walenty Jeż uprawiali po 1 włóce; tyleż mieli: ogrodnik
Antoni Jeż oraz poddani Adam Broszk i Jan Kaszuba, uprawiający dodatkowo po 1 włóce i
płacącym prócz czynszu wynoszącego 7 fl. 15 gr. od łanu, 4 fl. za zaciąg czyli
dodatkową formę pańszczyzny pieszej. We wsi był też kołodziej o nieznanym nazwisku
płacący 2 fl. od rzemiosła. Oprócz czynszu, drogi gdańskiej, opłat za dodatkowe
ogrody, łąki, czasem też chałupę, cała wieś płaciła 18 gr. od pieca smolnego, 6
fl. 20 gr. wiśniowego, 105 fl. hiberny, 3 fl. 15 gr. gronowego, 36 fl. pogłównego.
Dodatkowy dochód miało starostwo z wielewskiej barci: 160 fl. z 10 lasów.
Podobna sytuacja była w 1744 r. Wówczas starostą bartnym był Bartłomiej
Landowski z Górek, który użytkował 1 bór, płacąc od niego 16 fl. Po tyleż mieli
pozostali użytkownicy wielewskiej barci: Aleksander Suszk z Borska, Jan Kukułka z
Borska, Mikołaj Słomion z Wdzydz, Maciej Przytarski z Przytarni, cała wieś Przytarnia,
Śledź Andrzej i inny Śledź z Przytarni, Jerzy Klaman i szewc z Przytarni oraz cała
wieś Wiele. Miód był niewątpliwie rarytasem w kuchni chłopskiej. Do licznych
powinności wsi Wiele, znanych z początku XVIII w., doszło jeszcze kilka innych, bardzo
istotnych. Karczmarze zobowiązani byli do pracy przez 3 dni w roku z kosą, tyleż z
grabiami na folwarku dąbrowskim oraz 4 dni przy owcach, a także do uprzędzenia 6 łokci
przędzy. Lemani i karczmarze wozili niewód z Jeziora Wdzydzkiego. Kiedy zmarł sołtys
lub leman, jego spadkobiercy oddawali do dworu wołu lub 8 talarów. Gdy zmarła sołtyska
lub lemanka, należało odstawić krowę lub 6 talarów. Ta ostatnia powinność daje
jednocześnie wyobrażenie o wysokości ówczesnych czynszów i innych podatków
chłopskich. Talar liczył wówczas 3 floreny (złote), floren groszy 30, grosz zaś 18
denarów.
Treścią życia codziennego każdego mieszkańca wsi była głównie praca.
Społeczność wiejska zróżnicowana była daleko bardziej, niż wynikałoby to z
wymienionych grup użytkowników ziemi. Poza nimi istnieli bezrolini. Każde zaś
gospodarstwo, zwłaszcza większe, posiadało służbę, która wykonywała podstawowe
prace na roli i w obejściu, a w razie potrzeby także obowiązki pańszczyźniane w
imieniu gospodarza.
Zestawienie dochodów wsi klucza kosobudzkiego wykazuje, że Wiele zajmowało
już wówczas, podobnie jak współcześnie, ważne miejsce pod względem gospodarczym,
jako jedna z największych i najzamożniejszych wsi zaborskich. Zamieszkane przez gburów,
karczmarzy (liczba 5 mówi bardzo wiele), lemanów, rzemieślników i zagrodników,
posiadało od czasów krzyżackich samorząd i mimo ograniczeń feudalnych jego ludność
znajdowała się w korzystniejszej sytuacji niż chłopi innych ziem polskich.
Szczegółowe normy gospodarowania i współżycia mieszkańców wsi sformułowane były w
wilkierzu dla starostwa tucholskiego z 1744 r., opartym na wcześniejszych konstytucjach
wiejskich, m.in. z 1644 r. Prawodawcą dla wielewian jako przedstawicieli stanu
chłopskiego był w tym okresie starosta tucholski, szlachcic – książę Albrecht
Stanisław Radziwiłł. Z przedstawicielami stanu mieszczańskiego spotykali się
mieszkańcy Wiela w czasie pobytów w mieście, najczęściej przy wykonywaniu powinności
drogi gdańskiej odwożąc starościńskie zboże do spichlerzy portowego miasta Gdańska.
Generalnie biorąc gospodarka wsi i miast Prus Królewskich u schyłku
Rzeczypospolitej Szlacheckiej rozwijała się pomyślnie. Prowincja ta nieźle
prezentowała się też w chwili zagarnięcia jej przez pruskiego rozbiorcę w 1772 r.
Chłopi pomorscy, w tym również wielewscy, choć nie byli pełnoprawnymi właścicielami
użytkowanej na prawie dziedzicznym ziemi i mimo ciążących na nich różnorakich
powinności, rozwijali własne gospodarstwa, które w przypadku gburów i lemanów
niekiedy wyprzedzały poziomem gospodarstwa drobnej szlachty.
W państwie pruskim – skutki
uwłaszczenia.
Pruski system gospodarki państwowej
niewątpliwie wyprzedzał system polski organizacją, a przede wszystkim, skutecznością
w ściąganiu podatków z poddanych. Odczuła to zarówno szlachta, jak i chłopi,
mieszczanie oraz Kościół. Stąd też już w pierwszych latach panowania zaborcy
pogłębiły się różnice między Prusakami a Polakami. Wzmacniało je dodatkowo
zróżnicowanie opodatkowania protestantów i katolików, znacznie łagodniejsze
obciążenia pierwszych. Zmiany w strukturze społecznej i politycznej, jakie
przechodziło państwo pruskie, objęły także ziemie polskie. Ich istotą było
stopniowe przekształcanie feudalnej struktury państwa i społeczeństwa opartego na
szlachcie w państwo kapitalistyczne. W odniesieniu do wsi najważniejszy był proces
uwłaszczenia chłopów, przekształcenia ich z poddanych użytkowników ziemi
szlacheckiej lub królewskiej w samodzielnych kapitalistycznych właścicieli ziemi. W tej
materii Prusy wyprzedziły inne państwa zaborcze. Proces uwłaszczenia chłopów –
formalnego zrównania ich nie tylko w prawie własności ze szlachtą i mieszczaństwem,
był długotrwały, inicjowany przez państwo, ułatwiający dostosowanie się do nowych
warunków szlachcie, często opierającej się wprowadzanym prawom. Przyspieszyła go
klęska Prus w wojnach napoleońskich, niszczących gospodarkę i państwo, które przez
uwłaszczenie chłopów chciało zyskać ich poparcie w walce z wrogiem i ułatwić sobie
wyjście z ekonomicznego kryzysu. Pamięć o tych wojnach żywa jest we wsi podobnie jak
pamięć o potopie. Starsi wspominają opowieści o ucieczkach mieszkańców Wiela i z
innych wsi z dobytkiem w lasy przed rabunkami wojsk, o powracających traktem od strony
Kliczków Francuzach po klęsce w Rosji i innych wydarzeniach z tamtych czasów.
Uwłaszczenie chłopów zaczęto do dóbr państwowych na podstawie edyktów
królewskich z lat 1806-1808; akcja ta objęła m.in. Wiele. W dobrach prywatnych,
szlacheckich chłopi uzyskali wolność osobistą w 1807 r., a prawo do własności
ziemi i uwolnienie od powinności dzięki edyktowi z 1811 r. Wtedy to proces
uwłaszczenia rozpoczął się w takich wsiach, jak Przytarnia i Osowo. W świadomości
mieszkańców wsi pomorskich tamte wydarzenia kojarzone są z separacją.
Proces uwłaszczenia był przewlekły między innymi z powodu konieczności
wykonania działań takich, jak pomiary użytkowanych przez poszczególnych gospodarzy
gruntów, obliczenia wartości czynszów i innych powinności, określenie zobowiązań na
rzecz państwa, podział np. łąk i pastwisk użytkowanych dotąd wspólnie przez całą
wieś, uprzednie skonsultowanie ostatecznych rozstrzygnięć z wszystkimi zainteresowanymi
itp. Efektem końcowym było wytyczenie granic poszczególnych gospodarstw, wkopanie
kamieni granicznych, oznaczenie działek na sporządzonych mapach i wpisanie ich do
zakładanych wówczas ksiąg wieczystych, hipotecznych, w których później odnotowywano
wszelkie zmiany własności i niektóre długi na niej ciążące. Z archiwaliów Komisji
Generalnej w Bydgoszczy, która nadzorowała i zatwierdzała końcowe akty
uwłaszczeniowe, wynika, że najważniejsze wydarzenie w procesie uwłaszczeniowym –
wydzielenie poszczególnych gospodarstw, czyli separacje odbyła się w Wielu w latach
1835-1836. Uzupełnieniem była separacja dotycząca gospodarstw Andrzeja Miszewskiego i
jego towarzyszy w latach 1856-1857. Uwolnienie od powinności na rzecz domeny w Kosobudach
nastąpiło w 1855 r., a w latach 1859-1860 przeprowadzono podział łąk na Rudzinach na
podstawie planu z 1857 r. Elementem uwłaszczenia było też uwolnienie karczmarzy od
przymusu propinacyjnego, czyli obowiązkowej sprzedaży produkcji alkoholowej urzędu
dominalnego w Kosobudach. Karczmarze Jan Rogala i Kazimierz Drążek uzyskali swobodę w
tym zakresie w latach 1829-1834. Otrzymując prawo własności do uprawianej ziemi chłopi
płacili za nie odszkodowanie, a ponadto tracili dotychczasowe uprawnienia specjalne. W
1860 r. pozbawiono wielewian serwitutów leśnych – prawa do korzystania z drewna
opałowego i budulcowego w lesie królewskim. Znacznie później, bo w latach 1883 oraz
1889-1900 pozbawiono chłopów wielewskich innego seritutu: prawa rybołówstwa na
Jeziorze Wielewskim, którego jedynym użytkownikiem i właścicielem stało się
formalnie państwo. Wkrótce władze odsprzedały prawo własności jeziora
dotychczasowemu dzierżawcy – Niemcowi, a po nim przeszło ono w ręce Szylickiego.
Pozbawienie prawa rybołówstwa na jeziorze utrwaliło się w pamięci mieszkańców jako
przejaw najważniejszej krzywdy wyrządzonej wielewianom przez władze pruskie.
Najważniejszy wniosek o separację w Wielu złożony został w Komisji
Generalnej w 1833 r., dwa lata przed uzgodnieniem i zatwierdzeniem treści umowy.
Wystosowali go gburzy Józef Kukliński, Tomasz Lica, Jan Drążek, Stanisław Żywion,
Antoni Libera, Marian Knopik, Paweł Tylicki, Józef Wardyn oraz nieco później Andrzej
Miszewski wspólnie z Pawłem Lipskim, Mateuszem Durajem alias Durajewskim i Andrzejem
Nerlochem. Ci to chłopi stali się najwcześniej pełnoprawnymi właścicielami
gospodarstw w Wielu, zaczynającymi gospodarzyć samodzielnie na wydzielonych na stałe
gruntach [...]. |